Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIY. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 marca 2020

Jak wykorzystać w kosmetyce produkty dostępne w kuchni? Luźny post. #zostańwdomu #stayathome #DIY

Cześć! W tym istotnym dla nas momencie, bardzo ważne jest aby wychodzić z domu tylko w razie pilnych potrzeb - odpuśćcie sobie chodzenie do drogerii po szminkę czy tusz, przeżyjecie bez nich. Przebywanie w domu to idealny moment, żeby poeksperymentować. Cassia, maseczka z kurkumą, śmierdząca wcierka z kozieradki? Podczas kwarantanny jest na to najlepszy czas :P
Jak wiecie, albo nie bo dawno nie pisałam, często przy pielęgnacji korzystam z produktów dostępnych w kuchni, czy apteczce. Co możecie z nich zrobić? Zaczynajmy!

Peelingi


Zdzieraki DIY to szerokie pole do popisu, możecie zrobić z cukru, kawy czy soli, ale nie polecam stosować ich u cer wrażliwych. Mój ulubiony peeling do ciała to kawa + oliwa, pisałam o tym na przykład TUTAJ.
I to właśnie na olejach opiera się większość mojej domowej pielęgnacji, bo po prostu je uwielbiam. Najczęściej używam ich do olejowania włosów, ale są też niezastąpione w peelingach, bo zapewniają poślizg. 
Zajrzyjcie do kuchennej szafki i zobaczcie, jakie macie w niej oleje - kokosowy, oliwę? Wszystkie się przydadzą. Dodajcie do tego fusy po porannej kawie i jakiś składnik, którego macie pod ręką. Glinka? Cynamon? Super!


Maseczki


W celu napisania tego posta wygrzebałam z szafki wszystkie rzeczy które mogą się przydać do maseczek do twarzy, lub włosów: Cynamon, kurkumę, miód, surowe kakao (to w woreczku, zrobiłam sobie odsypkę od brata, który zamówił kilogram eko kakao :P) Z lodówki natomiast możecie wyjąć jogurt naturalny lub grecki i jajko (na włosy)
Jeśli natomiast posiadacie świeże owoce i warzywa - wow! Z nimi dopiero można poszaleć. Cynamon działa na cellulit i trądzik, kurkuma na trądzik - możecie dodawać do mieszanek na ciało i twarz, ale uwaga na kurkumę, bo farbuje na żółto. Jeśli chwilowo brakuje wam kreatywności, pod spodem sprzedam wam kilka pomysłów, ale jestem pewna że sami wpadniecie na coś super, bo ja po prostu od kilku lat krążę wokół tych samych, ulubionych produktów.
Peeling do ust: Cukier + miód + kropla olejku
Maska do ust: Banan + miód 
Peeling i maska do ciała: Kawa + oliwa + cynamon 
Maseczka do twarzy: Jogurt + kurkuma
Maska do włosów: Jajko + oliwa + sok z cytryny
Płukanka do włosów: Pokrzywa + sok z cytryny

I tak dalej, i tak dalej. 

Mycie włosów mąką żytnią


Polecam wam również wypróbować mycie włosów mąką żytnią - tak, musi być żytnia, a nie pszenna. Niekoniecznie tylko silny detergent domyje nam włosy, to idealny czas, aby odpocząć od takich rzeczy. Dwie łyżki mąki żytniej zalewam wodą. Mąka super się pieni i taką mieszanką myję skalp. 

Przyszło mi na myśl, że jako przykład takiej "homemade pielęgnacji" powiem wam, jak to u mnie wyglądało... od wczoraj.
Do butelki z atomizerem wlałam odrobinę miodu i żelu aloesowego, zalałam wodą i spsikałam mieszanką włosy. 
Na wilgotne włosy nałożyłam na noc mieszankę oliwy z oliwek i oleju rycynowego. Rano zemulgowałam maską, umyłam łagodnym szamponem i nałożyłam odżywkę. Ciało posmarowałam olejem arganowym, którego też wgniotłam w końcówki włosów. Jutro zaś zamierzam zrobić maseczkę, z czego? Jeszcze nie wiem. Możliwości jest wiele. Jak widzicie, jedyne co was może ograniczać to chwilowy brak kreatywności i ewentualne alergie, ale z produktów spożywczych można wyciągnąć wiele w kwestii pielęgnacyjnej. To świetny czas, żeby poznać swoje ciało, skórę, włosy i zobaczyć co im służy, a co mniej. Życzę wam świetnej zabawy i... udanych eksperymentów ;)


czwartek, 23 czerwca 2016

Domowe i niedrogie sposoby na pryszcze - czy działają? Cynk, soda, woda ulteniona, pasta do zębów, alkohol


W rzeszy rad jakie zaleca się nastolatkom na wykwity skórne, pojawiają się też domowe i 'sprawdzone' sposoby. Jako że sama w wieku dojrzewania zmagałam się z uporczywymi ropnymi zmianami (czasem odwiedzają mnie do tej pory) wypróbowałam już wszystkiego, co się da i większość działa. Będę zawsze podkreślać, że wszystko na każdego działa inaczej i warto wypróbować wszystkiego po trochu. :) Które działają naprawdę, jak i dlaczego?


1. Maść cynkowa (10%) / pasta cynkowa (25%)
To jeden ze środków dostępny a aptece, za szałową cenę, bo ok. 3 zł. Poleciła mi ją znajoma gdy byłam pryszczatą 14-latką i jako-tako interesowałam się już składnikami aktywymi występującymi w kosmetykach. Znajoma nakładała taką maść na całą twarz na noc. Cynk jest popularnym składnikiem aktywnym w zwalczaniu pryszczy, jednak maść cynkowa to 10% cynku i 90% gliceryny. Moim zdaniem to dyskwalifikuje ją do nakładania na całą twarz, szczególnie na noc. O wiele ciekawsza jest pasta cynkowa - moja pasta ma 25% cynku w składzie i jest bardzo gęsta, więc idealna do stosowania punktowo. Teraz pasty używam w innych celach, bo jako delikatny filtr przeciwsłoneczny w solarium na delikatniejsze okolice.
Czy pasta cynkowa działa?
Czasem robię wywiad wśród znajomych i bywa to różnie - koleżanka twierdzi, że gdy za pierwszym razem użyła maści cynkowej, efekty były zadowalające, natomiast po kolejnych użyciach nie widziała efektów. U mnie efekty też były znikome, ale na każdego składniki aktywne będą oddziałowywać inaczej - to normalne. Na pewno warto wypróbować, bo cena nie jest wysoka. Na mnie działa coś innego, ale o tym za chwilę. :)


2. Pasta do zębów
To na pewno coś, o czym słyszało mniej osób niż o paście cynkowej. Kiedy ktoś prosi mnie o skuteczną radę odnośnie pryszczy i słyszy 'pasta do zębów', myśli, że żartuję. Kiedy jednak mam jakąś ropną zmianę i nie chcę jej ruszać, a chcę, żeby się zmniejszyła, używam właśnie pasty. Konieczne jest stosowanie jej miejscowo! Gdy pierwszy raz usłyszałam o tej metodzie, zalecano zostawić pastę na całą noc, ale moim zdaniem to zbyt długo. Pasta szybko zasycha i ściąga nieprzyjemnie skórę. Ja nakładam ją na pojedyncze wykwity, czekam aż zaschnie.(w tym czasie piecze jak cholera i ma się uczucie, że pasta 'wypala' pryszcza) Po tym czasie zmywam pastę wodą i powtarzam czynność kilkukrotnie. Działa. :)


3. Soda oczyszczona
Soda oczyszczona w pielęgnacji skóry tłustej to temat rzeka i temat jakże czasem - niebezpieczny. Nawet jeśli ktoś ma masę pryszczy, ale równocześnie skórę suchą lub normalną, moim zdaniem już od razu powinien sobie darować. Soda świetnie oczyszcza i matuje, ale zaburzając jednocześnie pH skóry. Lubię zrobić maseczkę z sody i wody tworząc swego rodzaju pastę, ale nawet ze swoją grubą skórą robię to raz w miesiącu. Jak działa soda? O sodzie szykowałam (lub szykuję nadal gdzieś w podświadomości) osobnego posta, bo jej świetne właściwości nadal nie są wszystkim znane.


4. Woda utleniona (3%)
Woda utleniona (nadtlenek wodoru) to kolejna obok maści cynkowej rzecz do kupienia za grosze w aptece. Wodę utlenioną mam zawsze przy sobie - na ranki i skaleczenia jak znalazł, a przy większych sprawach w grę wchodzi skinsept. Ale co ma woda utleniona do twarzy? Działa bakteriobójczo, więc miejscowo zamiast toniku- ideał. Nie wiem czy wiecie, kiedyś przy manualnym oczyszczaniu twarzy, kosmetyczki po wapozonie, masce rozpulchniającej i całym wyciskaniu używały właśnie wody utlenionej zamiast toniku antybakteryjnego. Pewnie jeszcze gdzieniegdzie można się z tym spotkać.

czwartek, 16 czerwca 2016

Najlepsze i naturalne peelingi do ciała - zdzieraki własnej roboty

Temat niektórym może się wydawać oczywisty, a kiedy z kimś rozmawiam o peelingach i wspominam że robię sama, spotykam się ze zdziwieniem. A to naprawdę najłatwiejsza rzecz pod słońcem i nie zabiera dużo czasu. Praktycznie wszystkie składniki znajdziecie w kuchni i ważne jest, by peeling robić na bieżąco, 'na raz.' Drogeryjnym zdzierakom mówię zdecydownie NIE i kupne peelingi jakim ostatnio uległam to cukrowa Korana i mydło z peelingiem od Honey Therapy. Ale nie ma to ja własne. :) No i jest jeszcze jeden powód - kiedy widzę solny peeling w małym słoiczku za miliony monet. A już od dawna sól nie jest na wagę złota :P


1.  Kawa - U mnie najbardziej popularna w peelingowaniu. Fusy z kawy mieszam... no właśnie.  O tym, że kawa i oliwa są świetne, pisałam tutaj -> KLIK Możemy tworzyć różne wariacje w temacie, ale ostatnio znów nie ponosi mnie ekstrawagancja. Kawę z jakimś olejkiem - ostatnio lubię kokosowy i arganowy, lub choćby ze wspomnianą oliwą warto zostawić jeszcze kilka minut na skórze. Mamy od razu antycellulitowy 'okład.' Kofeina zawarta z kawie + szczotka do masażu lub rękawica = cud miód. Pewnie zauważyłyście, że ostatnio peeling kawowy bije rekordy? Nie bez powodu :)

2. Cukier i sól - Jeśli chcę mocniejszego zdzierania - mam na myśli zwłaszcza uda i pośladki, chętnie sięgam po grubsze drobiny. Sól himalajska (najbardziej czysta sól na świecie) i cukier świetnie nadają się do tego zadania. Przepis na cukrowy peeling do ust -> KLIK Nie wyobrażam sobie teraz nałożyć matowej pomadki bez peelingu wcześniej. Cukier i sól są w porządku na ciało, ale dla większości mogą mieć za duże drobiny, jeśli chodzi o twarz.

3. Olejek pomarańczowy i cynamonowy - idealne w połączeniu z kawą w walce z cellulitem lub przy body wrapping. Dla mnie cudownie pachną. :)

3. Masło Shea -  dodaję czyste masło shea do kawy, a olejki - do kąpieli kiedy mam dzień lenia i nie chce mi się już balsamować ciała. Wspaniale nawilża i zmiękcza naskórek podczas peelingowania.

4. Olejki - kokosowy, monoi... i wszystkie inne, bo wymieniać by można bez końca :) Używałam już lnianego, oliwy, a w ostateczności nawet oliwki i wszystko pięknie się łączyło. 

5. Mechaniczne wspomagacze - o ile różnego rodzaju mieszanki świetnie działają na poszczególne partie ciała, nieraz potrzeba wkroczenia czegoś mocniejszego. I tu pojawiają się szczotka, czy rękawica do ciała (za parę złotych w Rossmannie), czy też rękawico-szczotka i kilka innych ciekawych wynalazków (Natura)


Podsumowując: Powyższe składniki to tylko przykłady, ale jak widzicie peelingi można robić naprawdę z wielu rzeczy :) 
Dla mnie ważna jest konsystencja - dlatego tyle tu olejków. Ale do domowego peelingu wystarczy tylko zdzierak w formie sypkiej i ewentualnie jakaś substancja, która ładnie wszystko połączy. :)

czwartek, 14 kwietnia 2016

Prosty przepis na twój ulubiony peeling do ust ♥


Ostatnio pomalowałam się matową pomadką w przepięknym odcieniu, ale na ustach wyglądała źle, żeby nie powiedzieć, że bardzo źle. Wszystko przez suche skórki na czerwieni wargowej. Pisałam wam kiedyś o peelingu do ust w pomadce od Sylveco - bardzo fajna opcja, ale pomadka nie zawsze wytrzymuje z takim roztrzepańcem jak ja i czasem się gubi. Wtedy sięgamy po to, co jest pod ręką. Przepis na już? Miękka szczoteczka do mycia zębów, a jeszcze lepiej: miód + cukier. Nie ma nic bardziej prostego! A jeśli chcemy coś na dłużej?

niedziela, 31 stycznia 2016

15 przepisów na maseczki do zrobienia w domu

Cześć!  Kiedyś dodawałam dużo postów stricte pielęgnacyjnych, a nie dotyczących konkretnych kosmetyków i cieszyły się one dużym zainteresowaniem. Dziś przychodzę do was z 15 przepisami na maseczki do zrobienia w domu, oczywiście pochodzące za strony totalbeauty.com. Są to przepisy, natomiast ja zachęcam do luźnego inspirowania się - osobiście lubię w domowych maseczkach jogurt, kurkumę, miód, jajka i awokado - warto też dodać odrobinę wina, które działa na nas bardzo dobrze od zewnątrz. :) Proporcje są dosyć spore, więc zachęcam dobrania ich odnośnie do własnych potrzeb. Enjoy!

wtorek, 25 lutego 2014

Kawowy peeling, płukanka... domowe, szybkie i proste zabiegi

Niedawno jeszcze byłam zwolenniczką rozpuszczalnej. Wsypujesz, zalewasz i finito. Ale wszyscy zawsze zachwalali 'prawdziwą', fusiastą kawę - bo lepsza, zdrowsza, itepe. Zaopatrzyłam się więc w ekspres i kawę inną, niż zwykle. Smakuje mi. I nie tylko mnie, ale mojej skórze i włosom również.



1. Płukanka 
Jakiś rok temu, gdy borykałam się z wypadaniem włosów, pisałam już o płukance z kawy. Rzeczywiście, włosów wypada mniej po jej zastosowaniu. Jak ją robimy? Nic prostszego - jest to po prostu mocna kawa. Ja swoją robię w ekspresie - około dwóch dużych, kopiastych łyżek kawy i dwie szklanki wody są akurat. Jeżeli ktoś zaparza tradycyjnym sposobem, trzeba oddzielić napar od fusów. Mnie osobiście włosy przestały już wypadać, ale czasem używam jeszcze kawy jako ostatniego płukania włosów. Aromatycznie pachną i brudzą ręcznik. Dlatego polecam użycie ciemniejszego. Ponadto, kawa może przyciemniać włosy. Jestem szatynką, więc tego nie odczuwam. Po prostu mają nieco bardziej wyrazisty kolor. Jeżeli jesteś blondynką i chcesz wypróbować płukanki, radzę być przygotowanym na to, że mogą być nieco ciemniejsze do kolejnego mycia.


2. Peeling
Kawowy peeling to tak naprawdę peeling, gdzie u mnie sama kawa jest dodatkiem jednym z kilku. Być może niektórzy z was słyszeli o peelingu kawa + oliwa. Zapewne jest dobry, ale dodaję jeszcze kilka składników. U mnie wygląda to tak: Oliwa z oliwek i żel pod prysznic w równych ilościach, najchętniej używam oliwkowego mydła z Ziaji. Do tego dosypuję dużą łyżkę kawy i łyżkę cukru - peeling jest mocniejszy. Ponieważ w składzie jest pieniący żel, używając peelingu, jednocześnie myję ciało. Po zabiegu radzę wklepać balsam, bądź mleczko - skóra jest wtedy chętna i otwarta na tego rodzaju propozycje ;) Bardzo dobrze przyjmuje odżywcze składniki, bo peeling to świetna okazja do nawilżenia i odżywienia skóry. Używałam go też do stóp, gdzie dodałam więcej cukru i sprawdził się równie dobrze.

}