niedziela, 15 stycznia 2017

Najtańsza i ciekawa pomadka matowa? Bell matte liquid lipstick


Hej cześć, witam w niedzielny poranek :)
Dziś dam świetny przykład na to, jak działa poczta pantoflowa - to dzięki niej dowiedziałam się o istnieniu całkiem dobrej matowej pomadki za 9 zł. Pomadka występuje sezonowo w Biedronce, niestety nie pamiętam w ilu odcieniach możemy ją dostać. Kupiłam jeden kolor na próbę i jestem zachwycona. Pomadka w letniej edycji miała złote opakowanie i nazywała się maroccan, teraz wygląda zwyczajnie i zlewa się na półce z innymi szminkami w płynie. Ale przy tej cenie, opakowanie gra drugie skrzypce. :)




 Pomadka jako jedyna ze wszystkich spotkanych mi dotąd pomadek w płynie... pachnie! Tak, naprawdę ma przyjemny zapach

 Po chwili zastyga na ustach i daje idealny mat

 Jest bardzo trwała

 Cena - 9 zł - za taką jakość!

 Na pokrycie ust zupełnie wystarczy jedna warstwa. Przy dwóch pomadka będzie tworzyć grudy i wysuszać wargi. Na pewno nie można o niej powiedzieć, że ma właściwości nawilżające - ale to w końcu mat. Do noszenia jej musimy mieć idealnie gładkie usta.

Podsumowując: Biorąc pod uwagę ostatnią modę na aliexpress, nie ma co kupować podróbek niewiadomego pochodzenia, skoro w zwyczajnej Biedronce dostaniemy całkiem fajną pomadkę za niecałe 9 zł. Szczerze polecam! :D



poniedziałek, 9 stycznia 2017

Zestaw pędzli z Rossmanna za 17 zł, pędzle z New Look za 10 zł :)

:

Hej,  cześć :) Nie mam chwilowo z czego dodać posta, więc piszę go na telefonie i sama jestem ciekawa,  jak mi to pójdzie :) Za wszelkie błędy w edycji i ewentualne literówki z góry przepraszam.
Ostatnimi czasy w Rossmannie wyprzedzają wszelkie zestawy które nie sprzedały się w okresie przerwy świątecznej, więc można trafić na naprawdę fajne promocje. Udało mi się np. trafić na pomarańczowy peeling i masło do ciała w zestawie za 5 zł. Ciekawszy natomiast jest zestaw pędzli w śmiesznej cenie i o tym będzie dziś - chciałam żeby ta informacja trafiła do jak największej liczby odbiorców, dlatego nie kończy się na Instagramie i Facebooku :)



W cenie ok 17 zł mamy 3 miękkie syntetyki w słodkiej wersji. Taki prezent dla kogos może być ryzykowny, ale ja osobiście uwielbiam takie różowe, słodkie i gadżeciarskie rzeczy. Różowe pędzle mają ciemno-złotą skuwkę i białe rączki i kotkami i pieskami. Brzmi kiczowato? Odrobinkę. Dołączone do nich jest białe etui z eko-skóry a całość jest zamknięta w kwiecistym kartoniku. W zestawie mamy pedzel do pudru, do podkładu i do cieni. Przyznam szczerze, że z całej trójki najbardziej lubię ten do pudru. Podkład syntetykiem nakłada się średnio wygodnie, rowienież do cieni wolałabym kulkowy, ale takie przeznaczenie pędzli sprawia, że zestaw jest uniwersalny.


Znacznie ciekawsze są pędzle z New Looka, które na promocji (10 zł za sztukę) sprzedają się jak świeże bułeczki. Kupiłam mamie kiedyś pędzel do pudru i wiem że jest wygodny, więc bez wahania zdecydowałam się na wielki pędzel kabuki oraz pędzel do konturowania. Właśnie nakładałam nim bronzer a nie chciałam by na zdjęciu był mokry, więc wybaczcie resztki kosmetyku na pędzlu. W rzeczywistości wygląda on bardziej estetycznie :P nie mniej,  pędzle są idealne - używam ich na co dzień,  tak jak pędzla do pudru no name z Rossmanna. 
Wielki kabuki w ostrym różowym kolorze robi wrażenie i świetnie omiata twarz pudrem, do tego cena - nawet nie warto się dłużej zastanawiać :) Polecam zaopatrzyć się w pędzle, ponieważ testowałam wiele różnych, zbyt miękkich by nałożyć produkt i zbyt twardych, a wszystkie tu przedstawione pędzle syntetyczne są akurat - akurat by dobrze nałożyć kosmetyk :) 

niedziela, 8 stycznia 2017

Garnier, moisture+ aqua bomb - nawilżająca maska w płachcie


Hej! Dziś baardzo krótki wpis o nowości od Garniera, czyli maseczce w płachcie. Garnier lubi inspirować się Koreańską pielęgnacją - jako pierwszy nazwał krem tonujący kremem BB, następnie stworzył coś na wzór sleeping pack - [KLIK] a teraz proszę, maseczki w płachcie. Ucieszyłabym się na nie 5 lat temu, kiedy żadne maseczki tego typu nie były jeszcze dostępne stacjonarnie, ale myślę że nic nie zaszkodziło wypróbować tej nowości. Garnier posiada w asortymencie 3 rodzaje, a mnie wysłał moisture aqua bomb - maseczkę nawilżającą. 




Technologia oparta na naturalnych składnikach, kwasie hialuronowym i serum nawilżającym, nawilża skórę aż do 24 godzin. Maseczka wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry, dzięki czemu pomaga chronić ją przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych i pozwala zachować młody wygląd na dłużej.

Materiał ze 100% naturalnego włókna celulozowego idealnie dopasowuje się do kształtu twarzy.



olej na włosach maseczka, kawa i ulubiony serial <3 XD


Maseczka ma 2 warstwy - niebieską trzeba przed użyciem odkleić od białej i na twarz nałożyć tylko białą.  Jak w maskach hydrożelowych. Jeśli chodzi o kształt, odpowiada mi - jest dobrze wycięta. Ilość esencji w opakowaniu - można zauważyć nadmiar, który można nanieść na maskę. Wolę jeśli esencji jest więcej, niż mniej. Pachnie ładnie i zdjęta po 20 minutach, ładnie nawilżyła cerę. Różni się jednak nieco od maseczek Azjatyckich, albo chociażby testowanej ostatnio Etre Belle. Garnier wchłania się w skórę tak szybko, że właściwie od razu po zdjęciu mamy już suchą cerę. Maseczkę można więc stosować bezpośrednio przed makijażem. Nie zwróciłam uwagi, ile kosztuje w sklepach, ale z chęcią wypróbowałabym resztę maseczek z serii.

środa, 4 stycznia 2017

Bell, Secretale nude lipsticks - pomadki do ust


Hej! Dziś o moim małym odkryciu, czyli pomadkach w eleganckich i uroczych zarazem, biało-złotych opakowaniach - mowa o Bell Secretale, nude lipsticks. 
 
 

Wyraziłam tu kiedyś swoją złą opinię o pomadkach z serii Hypoallergenic i zdania swojego nie zmienię. Secretale to natomiast zupełnie inna marka. Po zerwaniu współpracy z marką Paese, pracuję teraz m.in. z Bell. Zwróciłam większą uwagę na tę firmę i dowiedziałam się m.in, że jak na tak tanią i szeroko dostępną, 'biedronkową' markę, mają swoją filozofię - wiedzieliście, że kosmetyki Bell są produkowane w Polsce? Ta firma, gdzie róż do policzków kosztuje 8 zł, ma własną fabrykę, a nie korzysta tak jak niektóre - z fabryk większych firm. Czemu natomiast codziennie noszę pomadkę tej firmy i dlaczego nazywa się 'nude', skoro występują tu nawet żywe kolory?


Pomadka Secretale, nude lipstick to całkowite przeciwieństwo matowych szminek. Szczerze mówiąc, znudziły mi się już maty. Mają swoje plusy i minusy, ale na pewno nie można zarzucić im braku trwałości. Nude lipstick to na wpół transparentna pomadka- na zdjęciu powyżej widzicie kolory (od 1 do 6) po kilku przeciągnięciach stickiem. Teraz stawia się we wszystkim na mega pigmentację, zapytacie więc po co komuś na wpół przezroczysta pomadka? Bo na ustach wygląda po prostu nieziemsko! :) Wydobywa delikatnie ich naturalny odcień. Ponieważ moja czerwień wargowa jest naturalnie nieco ciemna, na co dzień noszę najbardziej intensywny, odcień 06 - raspberry mousse. Niestety, jak się domyślacie, nie są zbyt trwałe - a na pewno nie tak, jak modne teraz maty. Mam więc wymówkę, by malować usta co kilka chwil. :)
 
 

Odcień natomiast to jedna sprawa, a inna to nawilżenie  -pomadki bosko wręcz nawilżają usta. Sprawiają, że wargi są niesamowicie miękkie, a nie zawierają przy tym chamskich drobin brokatu. Można więc powiedzieć, że to balsam do ust, ale w ładniejszym opakowaniu. Myślę też, że to pora roku głównie przyczyniła się do tego, że zapałałam miłością do tych niepozornych pomadek. :D Te szminki wyglądają jak Inglotowskie slim gel - sticki są cieńsze niż w typowej pomadce, lubię takie zgrabne szminki. Ładne opakowanie, bezpieczne kolory i balsam do ust na zimowe dni - już wiem, co teraz będzie moją wizją 'idealnego prezentu' w głowie. :D


czwartek, 29 grudnia 2016

Too cool for school, lunchbox: krem BB do cery tłustej, rozświetlacz i korektor w jednym opakowaniu


Uwielbiacie gadżety z Korei? Ja też! Firma Too cool for school istnieje na rynku od 2009 i Lunch box jest jednym z najpopularniejszych produktów firmy. W jednym opakowaniu mamy kremowy rozświetlacz, kamuflaż i krem BB... ideał!

 

Krem BB
Występuje w dwóch wersjach, ja posiadam dla cery tłustej. Łatwo rozróżnić rodzaje kremów BB po grafice na opakowaniu. Samo opakowanie jest zakręcane, a podkład nakłada się szpatułką. Kiedyś to rozwiązanie wydawało mi się bardzo niehigieniczne, ale odkąd pracowałam z takimi podkładami, zmieniłam zdanie. Myję i dezynfekuję ręce przed każdym użyciem i pocieszam się, że krem jest mój własny, osobisty i nikt tam łapek nie wsadza. 
Wydaje się że kremu w opakowaniu jest niewiele, więc jestem ciekawa na ile wystarczy. Nakładam go też w małej ilości - jak to krem BB, grzechem byłoby nałożyć więcej, bo ze słowem krem BB wiąże się słowo minimalizm. Krem idealnie wyrównuje koloryt skóry, jest bladziutki, ładnie dopasowywuje się do kolorytu. Pomimo że jest przeznaczony do cery tłustej nadaje twarzy glow i nie obędzie się bez odrobiny pudru, przynajmniej w moim przypadku. Puder natomiast nie utrzymuje na kremie matu zbyt długo. Cienka warstwa kosmetyku w naturalny sposób wyrównuje koloryt i wygląda na twarzy dobrze, nie tworzy maski.


Rozświetlacz i korektor
Kosmetyki zamknięte są w wieczku, gdzie kryje się również lusterko. Są dosyć zbite, ale łatwo się je nabiera i myślę, że dzięki temu będą wydajne. Rozświetlacz jest po prostu piękny. Myślę, że krem ma w sobie już wystarczająco dużo błysku i w tym wypadku byłby potrzebny o wiele mocniejszy rozświetlacz. Jednak ten od Too cool for school jest zawiera delikatne, ale jednak nadal widoczne drobinki. Należy nakładać go przed ewentualnym przypudrowaniem, ponieważ jakby to nie było, jest to mokry kosmetyk. Korektor w opakowaniu wydaje się ciemny, ale w opakowaniu jest jaśniutki. Na co dzień nie używam korektorów na twarz oprócz płynnego pod oczy, ale wypróbowałam go na potrzeby postu i jest ok. Na twarzy wygląda bardzo naturalnie, natomiast należy go nakładać pod śliski krem BB. 
Podsumowując - taki gadżeciarski kosmetyk, ale jak najbardziej na plus!


}